Dziennikarzowi gazety Nowiny tak opisał katastrofę: „Wstrząs w momencie uderzenia był tak duży, że kilka osób wyleciało w przód ze swych siedzeń. Niemal od razu zewsząd ogarniały nas kłęby dymu. Za innymi zmierzałem do otwartego już wyjścia, gdy zauważyłem, że obok leży ktoś przygnieciony stertą pogiętych i połamanych foteli. Schyliłem się i próbowałem odgiąć te fotele, i wtedy przypomniałem sobie, że to musi być starsza pani z laską, która zwróciła wcześniej moją uwagę. Ale nie mogłem jej pomóc, gdyż fotele zakleszczyły się, a ja zacząłem się dusić od dymu. W ostatniej chwili skoczyłem do wyjścia. W kilka sekund później rozległy się wybuchy zbiorników z paliwem”.

W filmie dokumentalnym Dziennik zapowiedzianej śmierci z 2000 roku przytoczono jego relację: „Nie myślałem o tym, że ten samolot się pali dookoła, że ja też mogę zginąć. Chciałem wyciągnąć tę kobietę. Tylko nie dałem po prostu rady fizycznie”.

Najmłodszą pasażerką była 19-letnia Joanna Turska-Raczyńska. Wspominała: „Mężczyzna, który miał miejsce obok mnie w samolocie, wracał po trzech latach ze Stanów. W bagażu wiózł zarobione pieniądze, stracił wszystko. Tomek [Beksiński] rozpaczał, że utracił jakąś cenną płytę kompaktową”.