Moment katastrofy opisała: „W czasie awarii silników, które w krótkim czasie jeden po drugim przestały się kręcić, z lewego zaczął lecieć dym i zgasło światło. Tak szybko spadaliśmy w dół, że trzymałam się obiema rękami fotela, bo unosiło mnie mocno do góry. […] Samolot przeskoczył przez trzy głębokie rowy melioracyjne. Skakaliśmy jak piłka pingpongowa. Miałam problem z odpięciem pasa bezpieczeństwa, a gdy już mi się to udało, w samolocie było ciemno od dymu. [...] Udało mi się przedostać na czworakach przez wysoką stertę foteli, która powstała, jak się okazało, przez wciśnięcie podwozia w czasie uderzenia do kadłuba”.

Komunikat Dziennika Telewizyjnego 2 listopada 1988 roku w Dzienniku Telewizyjnym poinformowano, że do katastrofy doszło około 10:45, a samolot wylądowałby cało, gdyby nie zawadził kadłubem o rów melioracyjny, co spowodowało przełamanie się maszyny. Podana godzina jest najprawdopodobniej pomyłką, do zatrzymania silników doszło o 10:25, a katastrofa miała miejsce wkrótce po awarii.

W nagraniu znajduje się wypowiedź kapitana Kazimierza Rożka. Powiedział, że chciał:

Ponadto poinformowano, że poszkodowani trafili do szpitala. Dziesięciu osobom udzielono drobnej pomocy medycznej i wypuszczono do domu, a trzy w stabilnym stanie zostały w szpitalu w Łańcucie.