Każdy zespół został przydzielony do wysadzenia w Saint-Nazaire konkretnego obiektu i przeprowadzał symulacje na jego odpowiedniku w tych portach. Suchy dok w Southampton miał tę wielką zaletę, że był niemal kopią Doku Normandie. Ćwiczenia odbywały się w ciemnościach oraz często w zdekompletowanych składach, tak aby każdy żołnierz był przygotowany na przejęcie zadania poległego kolegi. Każdy kilkuosobowy zespół saperski przenosił ponad 150 kg materiałów wybuchowych oraz młoty, łomy i siekiery. Jedynym uzbrojeniem ich członków były pistolety. Ich bezpieczeństwo leżało więc całkowicie w rękach zespołów osłony.

Royal Navy thumb|upright|Robert Ryder Za morską część operacji odpowiadał 34-letni komandor porucznik Robert „Red” Ryder. Był to doświadczony oficer Royal Navy o bogatej karierze. Służył na okręcie podwodnym, dowodził szkunerem podczas 3-letniej wyprawy na Antarktydę, był oficerem na HMS „Warspite”, a po wybuchu wojny kapitanem fregaty oraz statku-pułapki. Udział w rajdzie miał być dla niego szansą na rehabilitację po tym, jak kilka miesięcy wcześniej został oddelegowany do służby na lądzie za utratę okrętu w wyniku kolizji z inną jednostką.