Opinia reżysera została – zdaniem Tadeusza Konwickiego i Jerzego Markuszewskiego – wykorzystana do poparcia tych atakówTadeusz Konwicki stwierdził: „Moczarowcy potrzebowali jakiegoś symbolu w filmie, jakiegoś chrześcijanina skrzywdzonego przez Żydów. Człowieka z ludu, którego wykończyła, czy uniemożliwiła mu karierę warszawka. Kazio został przez nich wyniesiony na rękach (…)” (zob. ).. Stopniowa izolacja twórcza powodowała, że zerwał ze środowiskiem warszawskim. Impulsem była dla niego nagła wizyta Henryka Kuca w Warszawie w 1967, który wymusił na nim wyjazd na Śląsk do Tychów.
Lata 70.: tryptyk śląski i kierownictwo „Silesii” Utrzymując się przy wsparciu brata, który zajmował się ślusarstwem, Kazimierz Kutz desperacko poszukiwał pomysłu na nowy film. Sam wspominał później: „Wiedziałem, że to jest ostatnia runda, ostatnia chwila, żeby się zbuntować”. Zgłębiając literaturę poświęconą Śląskowi, zdecydował się na powrót do korzeni. Inspiracją stała się biografia ojca, uczestnika trzeciego powstania śląskiego.