Tam dotarł do nich, czołgając się pod silnym ogniem, porucznik Morro z batalionu „Zośka”. Gdy usłyszał, że patrol chce dotrzeć do dowództwa powstania, obiecał pomoc i cały patrol z jeńcami przebiegł szeroki plac nadbrzeżny, a potem przebiegał między domami na Wilanowskiej. W czasie tej drogi porucznik Morro został śmiertelnie trafiony, a podchorąży Kowalski w ulewie pocisków, ciężko ranny w obie nogi. Obaj zostali trafieni w krótkim odstępie czasu, niemal w tym samym miejscu i od tych samych serii pocisków. Gdy porucznik Morro dotarł do zwiadowców na brzegu, on i podchorąży Kowalski odruchowo objęli się i uściskali jak bracia – żołnierze tej samej Ojczyzny. Mimo ran podchorąży wykonywał dalej swe zadanie, dotarł na noszach niesiony przez swoich jeńców w asyście powstańców do dowódcy Czerniakowa pułkownika „Radosława”, który specjalnie oczekiwał przybycia patrolu przed domem przy ul. Okrąg. Po opatrzeniu ran przez dr Broma podchorąży przez kilka godzin zapoznawał „Radosława” z sytuacją na prawym brzegu, apelował o pomoc przy desancie, który wydawał się nieunikniony. W rezultacie wydanych rozkazów oddziały powstańcze oznakowały zajęty brzeg, wyznaczono łączników, którzy mieli doprowadzić lądujące oddziały na wyznaczone pozycje, a oficer łącznikowy, ppłk.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Janusz Stanisław Kowalski · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.