Pilot podjął próbę wyjaśnienia, że samolot nie został zatankowany do pełna, w związku z czym jego lot nie może trwać tak długo, jak zostało to opisane w magazynie. Pomimo tego, porywacze zagrozili, że zdetonują bombę jeżeli ich żądania nie zostaną spełnione. Finalnie, kapitan skierował samolot w kierunku Komorów.
Porywacze poinformowali pasażerów w trzech językach (amharskim, angielskim i francuskim), że przejęli władzę nad samolotem, cel lotu uległ zmianie oraz że na pokładzie znajdowała się bomba.
W czasie lotu, przywódca grupy porywaczy siedział na miejscu drugiego pilota bawiąc się przyrządami odpowiedzialnymi za manewrowanie samolotem i pijąc alkohol. Dwaj pozostali porywacze przebywali poza kokpitem.
Gdy samolot zbliżył się do archipelagu Komorów, kapitan zauważył port lotniczy Moroni i zaczął krążyć w jego okolicach. W pewnym momencie w kabinie pojawiło się ostrzeżenie o niskim poziomie paliwa. Kapitan ponownie poprosił porywaczy, by pozwolili mu wylądować, lecz ci się nie zgodzili.