10 września oficer łącznikowy eskadry przywiózł z Przemyśla pocztę dla Naczelnego Wodza. O świcie załoga: por. Gorzeński z kpr. Gawlikiem wystartowała z rozkazami do Brześcia. Około 7.00 cofające się oddziały własne zaalarmowały lotnisko o zbliżających się niemieckich czołgach. Fakt ten próbował potwierdzić dowódca eskadry na motocyklu. Fala taborów uniemożliwiła jazdę. Zadanie rozpoznania kolumny czołgów otrzymał por. Okoński i kpr. Skrzyński. W czasie lotu ranny został kpr. Skrzyński. Na powtórne rozpoznanie w rejon Radymna poleciał por. Okoński z ppor. Ordą. Lotnicy stwierdzili „3 czołgi na wschodnim brzegu Sanu i zerwany most koło Radymna”.
Około 9.00 ppor. Marcola i por. Jankowski polecieli na RWD-8 do sztabu lotnictwa w Przemyślu z meldunkiem o sytuacyjnym i z prośbą o dalsze rozkazy. Przy lądowaniu załoga rozbiła samolot, a ranny ppor. Marcola odjechał do szpitala w Przemyślu. Z braku wiadomości o losach załogi ppor. Marcoli, samochodem po rozkazy pojechał kpt. Arciuszkiewicz. Sztabu ppłk. Tuskiewicza w Przemyślu już nie zastał. Dowódca eskadry na własną odpowiedzialność przegrupował eskadrę na lotnisko Lubień Wielki, a sam udał się do Lwowa. Tam odnalazł ppłk. Tuskiewicza.