Na skutek zagrożenia lądowiska w Szczucinie przez czołgi, samoloty odleciały do Mielca, a następnego dnia nastąpił odlot na lądowisko Medyka-Budy, gdzie przebywała już pozostała część eskadry. Z dniem 9 września eskadra została podporządkowana dowódcy lotnictwa Armii „Karpaty”. Tego dnia załoga por. Walczaka rozpoznawała rejon Tarnowa i Nowego Korczyna, a por. Stefana Lintzela drogi Przemyśl–Przeworsk–Radymno. Powrócił też ppor. Kaszycki. Wieczorem por. Waciński z ppor. Kaszyckim polecieli na wyszukanie terenów pod przyszłe lotnisko eskadry. Nad Jarosławiem Polacy napotkali 3 Junkersy Ju 52, które to ostrzelał obserwator. W rejonie Niżankowic „Czapla” dostała się pod silny ogień stojącego transportu kolejowego własnej piechoty. Zmusiło to pilota do natychmiastowego lądowania w Sierakoścach. O zmroku odleciano do Medyki. 10 września nastąpił odlot rzutu powietrznego na lądowisko Słowita. 11 września od rana por. Raczyński z ppor. Kaszyckim rozpoznawali ruchy oddziałów niemieckich na drogach Rudki – Sambor – Chyrów – Felsztyn. Stwierdzono marsz dużej jednostki pancernej z kierunku Chyrowa na Felsztyn. Inna kolumnę pancerną wykryto w rejonie Przemyśla. Z braku łączności z dowódcą lotnictwa Armii „Karpaty” ppłk. dypl. pil. Olgierdem Tuśkiewiczem, na poszukiwanie stanowiska dowodzenia armii dowódca eskadry wysłał por. Walczaka.