Ostrzelani przez niemiecką obronę przeciwlotniczą zawrócili do Sokolnik, mając przestrzelony zbiornik oleju i rannego w rękę pilota. Samolot, prowadzony przez obserwatora, lądował przymusowo pod Ozorkowem kraksując. Załoga wróciła na lotnisko. 5 września na rozpoznanie sytuacji i ruchów wojsk na północnym skrzydle Armii „Łódź” polecieli pchor. obs. Kandziora, kpr. pil. Kruszewski i kpr. strz. Tyrakowski. Nad Wylazłowem załoga została zestrzelona przez Messerschmitty. Wszyscy lotnicy polegli. Zadanie to kilka godzin później dublowała załoga pchor. Szabuniewicza. Po południu odbywały się kolejne loty rozpoznawcze. Przy lądowaniu ppor. Ebenrytter rozbił „Karasia”. Wieczorem, działając według wytycznych naczelnego dowódcy Lotnictwa, dowódca lotnictwa armii wyznaczył eskadrze nowe lądowisko znajdujące się poza strefą operacyjną armii.