2 września załoga wodnosamolotu CANT Z.506B w składzie: kpt. mar. pil. Roman Borowiec, st. bsm. pil. T. Benetkiewicz, bsm. mech. F. Grzesiak, por. mar. K. Wilkanowicz, bsm. J. Kulakowski odleciała na Lubelszczyznę – na jezioro Siemień koło Parczewa, z międzylądowaniem na Wiśle koło Kozienic. 9 września 1939 roku wodnosamolot został tam uszkodzony, a 11 września zniszczony przez samoloty niemieckie.
Nowy dowódca Dywizjonu kmdr ppor. pil. Kazimierz Szalewicz proponował użyć wodnosamoloty do celów rozpoznawczych lub bombardowania pancernika „Schleswig-Holstein” ostrzeliwującego Westerplatte, lecz dowódca floty nie zaakceptował tego i pozostały one bez zadań bojowych (należy zaznaczyć, że lekkie bomby 12,5 kg nie mogły stanowić poważnego zagrożenia dla pancernika). Podczas ponawianych 3 września nalotów niemieckich wodnosamolotów, większość polskich maszyn została uszkodzona ogniem maszynowym i pozostał tylko jeden sprawny Lublin R-XIII G nr 714. 6 września załoga tego wodnosamolotu w składzie: por. mar. pil. Józef Rudzki i por. pil. obs. Zdzisław Juszczakiewicz wykonała nocny lot na rozpoznanie Zatoki Gdańskiej.