Tego samego dnia podczas przymusowego lądowania ppor. pil. Janusz Łabicki kapotował raniąc poważnie twarz. Umieszczono go w lubelskim szpitalu.

Brak paliwa oraz zdezorganizowana sieć dozorowania i łączności utrudniała skuteczne akcje przeciw wyprawom bombowym nieprzyjaciela. thumb|PZL P.11c 10 września przed południem zgodnie z rozkazem dowódcy Brygady eskadra przerzuciła samoloty na lotnisko Ostrożec koło Łucka. Samoloty ppor. Fericia i st. szer. Szope wystartowały z opóźnieniem ze względu na defekt silników. Jednak następnego dnia rozkaz płk. Stefana Pawlikowskiego nakazał powrót do lubelskiego węzła lotnisk. Tylko dzięki pożyczeniu benzyny 9 samolotów III/1 dywizjonu wylądowało na lotnisku Łuszczów koło Lublina.

Zabrakło w tym okresie konsekwentnej myśli dowódczej i przemyślanych rozkazów, wkradł się chaos i bałagan. Odbywały się tylko sporadyczne patrole, utrudniane przez brak paliwa. 12 września piloci wykonali kilka lotów rozpoznawczych w łuku środkowej Wisły, a przed wieczorem przenieśli się na lotnisko Strzelce koło Hrubieszowa. Dzień później odlecieli do miejscowości Werba koło Włodzimierza Wołyńskiego. Jednak Naczelny Dowódca Lotnictwa, ze względu na zagrożenie przez nieprzyjaciela obecnie zajmowanych lotnisk przez jednostki Brygady Pościgowej, przesunął m.in. III/1 dywizjon na lądowisko Denysów koło Brzeżan.