Przystanek w Argentynie W maju 1960 r. Mosad zaproponował mu współpracę, bowiem potrzebował agentów w Syrii, a Cohen potrafił mówić po arabsku z syryjskim akcentem przejętym od rodziców. Prawdopodobnie jego oficerem prowadzącym był Icchak Szamir. Otrzymał zadanie penetracji rządzącej w Syrii partii Baas. Przyjął więc tożsamość zamożnego biznesmena branży tekstylnej – Kamela Amina Tabeta, Libańczyka pochodzenia syryjskiego, obywatela Argentyny od 1947 r., rozpoczynając budowanie tzw. legendy. Któryś z jego „krewnych” przybył do Argentyny, gdzie otworzył biznes tekstylny, a po jego „śmierci” Tabet „odziedziczył” firmę. Cała rodzina Cohenów była przekonana, że pracuje jako przedstawiciel izraelskiej centrali handlu zagranicznego, co miało tłumaczyć jego częste wyjazdy. 6 lutego 1961 przez Zurych i Chile przybył do Buenos Aires. W trzy miesiące opanował język hiszpański oraz topografię miasta, a dzięki charyzmie równie szybko zdobył przyjaciół w arabskiej społeczności tego miasta (w tym celu miał epatować bogactwem, prowadząc niezwykle bujne życie towarzyskie). Nawiązał kontakty z dyrektorem gazety Mundo Árabe, dzięki czemu mógł dostać się na przyjęcie do syryjskiej ambasady w Buenos Aires.