Wkrótce potem doszło do kolejnej klęski wojsk polskich dowodzonych przez Jana Tarłę w bitwie pod Puckiem z korpusem rosyjskim dowodzonym przez generała Ernesta Birona, co doprowadziło do oczyszczenia całego Pomorza z sił polskich i pozwoliło armiom rosyjskiej i saskiej kontynuować oblężenie Gdańska.
W początkowej fazie oblężenia wojskom oblegającym udało się poczynić jedynie niewielkie postępy. Dopiero w maju, gdy sprowadzono ciężką artylerię, Rosjanie zdołali zająć Fort Sommerschanz u ujścia Wisły. Podjęli także próbę zdobycia reduty Hagelsberg, ale wojsko polskie zmusiło Rosjan do odwrotu, zadając im duże straty.
20 maja przybyła do Gdańska długo oczekiwana pomoc w postaci francuskich okrętów La Motte'go (m.in. 60-działowy Fleuron i 46-działowy Gloire), ale z uwagi na znaczną przewagę Rosjan, eskadra wycofała się do Kopenhagi. Francuski ambasador w Danii, hrabia de Plélo incydent ten uznał za hańbiący dla swojej ojczyzny. Zebrawszy żołnierzy (według różnych danych od 1000 do 2000) hrabia wylądował na Westerplatte i podjął próbę przedarcia się do oblężonych przez rosyjskie okopy. Było to pierwsze odnotowane starcie Francuzów z Rosjanami. Uderzenie francuskie jednak nie powiodło się, de Plélo zginął w boju, a resztki jego żołnierzy wycofały się do Wisłoujścia.