Tadeusz Sobolewski z „Gazety Wyborczej” z kolei podkreślał, że gatunkowy eklektyzm służył Lankoszowi i Bartowi do ukazania niejednoznaczności ludzkich postaw w epoce stalinizmu. Sobolewski pisał, że Rewers unika „zakłamania, jakie się wdaje w naszą ocenę przeszłości – społecznej czy rodzinnej – kiedy widzimy tylko dwie strony: bohaterów i zdrajców”. Zdaniem Sobolewskiego Rewers, ukazując różne sposoby przystosowania się do rządów totalitarnych, „apeluje o rozgrzeszenie”.
Zdaniem Bożeny Janickiej „Rewers wpisuje się w tę tradycję naszej kultury, która stanowi przeciwieństwo zasadniczej, solennej, by nie powiedzieć: nadętej”. Janicka porównała film Lankosza i Barta do dwóch wielkich osobowości kultury polskiej: „Witkacego jako dramatopisarza i Andrzeja Munka jako reżysera”. Choć Janicka wyrokowała, że po swym debiucie „w następnym filmie reżyser pójdzie może zupełnie inną drogą”, stwierdzała zarazem, iż „miło pomarzyć, że w pustym do dziś miejscu po Andrzeju Munku mógłby pojawić się ktoś młodszy o dwa pokolenia”. Jakub Majmurek również podkreślał terapeutyczny charakter Rewersu jako filmu wolnego od hegemonicznych narracji o stalinizmie.