W związku z niechęcią środowiska podjął próbę odejścia z kroniki filmowej, co udało mu się w lipcu 1943, nadal grał jednak w teatrach.

Po wojnie część przedstawicieli środowiska artystycznego (m.in. Bohdan Korzeniewski) twierdziła, że w okresie okupacji Szalawski odczytywał niemieckie komunikaty nadawane przez głośniki uliczne (tzw. „szczekaczki”), w których podawał nazwiska Polaków skazanych na śmierć oraz informował o „frontowych zwycięstwach III Rzeszy”M. Szejnert, Sława i infamia. Rozmowa z Bohdanem Korzeniewskim, Kraków 1992, s. 19–20.. To jego głos miał rzekomo oznajmić w kwietniu 1943 roku tysiącom Polaków o zbrodni w Katyniu. Zarzut ten został jednak podważony w czasie procesu artysty w 1949, stanowczo zaprzeczali również pracy Szalawskiego w „szczekaczce” jego koledzy z Armii KrajowejT. Mościcki, Warszawskie sezony teatralne 1944–1949, Warszawa 2016, s. 1044–1046..