Kampania prezydencka skupiała się również na kwestii wydłużenia rządów prezydenta Sambiego, gdyż jednym z zadań nowego parlamentu będzie ratyfikacja postanowień referendum konstytucyjnego.

17 listopada 2009 władze aresztowały prominentnego działacza opozycji, Saida Larifou, którego oskarżyły o zniesławienie prezydenta (nazwanie go "niewiernym") w czasie wiecu wyborczego. Następnego dnia został on zwolniony, jednak zarzuty przeciwko niemu utrzymano, a jemu samemu zakazano opuszczania kraju. Opozycja uznała zatrzymanie Larifou za polityczne oraz za przykład zastraszania krytyków władz.

Wybory były monitorowane przez 20 obserwatorów z Unii Afrykańskiej (UA) i LPA, a ich organizacja została współfinansowana przez UA, UE, LPA, Libię i Francję.

Po pierwszej turze wyborów, ośmiu kandydatów opozycyjnych i niezależnych, złożyło skargę do komisji wyborczej i sądu konstytucyjnego, oskarżając władze o fałszerstwa wyborcze. Zarzuciło im m.in. umieszczanie fikcyjnych nazwisk na listach wyborców. Komisja wyborcza odrzuciła zarzuty i uznała, że wybory przebiegły prawidłowo.