Tego wieczoru narrator, wcześniej sceptyczny wobec wiary Cynthii w kontakty z umarłymi, z niepokojem oczekuje na znak od zmarłej – wsłuchuje się w odgłosy w domu, czyta sonety Szekspira, poszukując zaszyfrowanych w nich akrostychów. Rano budzi się z niejasnym wspomnieniem snu o Cynthii i rozczarowany jest tym, że nie zostawiła mu żadnego znaku. Nie zauważa, że znak ten zaszyfrowany jest w pierwszych literach wyrazów składających się na ostatni akapit jego opowiadania.

Konstrukcja utworu W utworze ukryte są znaki, które zmarłe siostry pozostawiają dla bohatera – oglądane przez niego na początku utworu sople nawiązują do malarstwa Cynthii (określonej jako malarka lśniących jak szkło drobiazgów), a niespodziewane spotkanie z D. jest zainspirowane prawdopodobnie przez Sybil, to ona też "daruje" mu wydłużony, rudawy cień parkometru. Najważniejszym znakiem jest jednak akrostych ukryty w ostatnim akapicie opowiadania – Sople moje C., a ten parkometr masz od S. (w oryginale: Icicles by Cynthia. Meter from me Sybil).