Pogląd ten jest obecnie uważany za przestarzały, zgodnie z argumentacją wysuniętą przez Josepha Duhra w 1932 r. Duhr wskazał, że Lambert był obecny na Soborze w Rawennie w 898 r., zwołanym za papieża Jana IX. To właśnie na tym posiedzeniu uchylono dekrety Synodu trupiego. Według pisemnych akt soboru Lambert aktywnie poparł ich unieważnienie. Jeśli Lambert i Angiltruda byli twórcami upokorzenia Formozusa, pytał Duhr, „jak [...] Jan IX mógł podporządkować się kanonom potępiającym ohydny synod do aprobaty cesarza [tj. Lamberta] i jego biskupów? Jak Jan IX mógł odważyć się poruszyć tę sprawę [...] w obecności winnych, nie czyniąc nawet najmniejszej aluzji do udziału cesarza?” Stanowisko to zostało zaakceptował inny uczony: Girolamo Arnaldi argumentował, że Formozus nie prowadził wyłącznie prokarolińskiej polityki i że utrzymywał nawet przyjazne stosunki z Lambertem jeszcze w 895 roku. Ich relacje pogorszyły się dopiero wtedy, gdy kuzyn Lamberta, , wkroczył do Benewentu i wypędził stamtąd Bizantyjczyków. Formozus spanikował z powodu tej agresji i wysłał emisariuszy do Bawarii, szukając pomocy Arnulfa.