Nie jestem zainteresowany osobami nieletnimi.
Poza założeniem „Karty homoseksualisty” i zebraniem odcisków palców zatrzymani byli zmuszani szantażem do donosów na innych homoseksualnych mężczyzn, a także do opisu uprawianych technik stosunków seksualnych.
Akcja prowadzona była do 1987, choć kartoteki „Hiacynta” uzupełniano jeszcze co najmniej do 1988; w wyniku akcji zgromadzono ok. 10–12 tysięcy akt osobowych, które dziś tworzą tzw. różowe teczki.
Reakcje Akcja „Hiacynt” spowodowała, że homoseksualiści zaczęli w większym stopniu ukrywać swoją orientację seksualną, część z nich wyemigrowała. Wydarzenia spotkały się z reakcją zagranicznych mediów, władza robiła jednak wszystko, by sprawę zataić. Pytany o akcję rzecznik prasowy rządu Jerzy Urban w wywiadzie dla amerykańskiej prasy zaprzeczył, jakoby miała ona miejsce.