Matteo Bruni potwierdził, że "po przyjęciu rezygnacji z funkcji arcybiskupa Limy" na kardynała "nałożono nakaz karny z szeregiem środków dyscyplinarnych dotyczących jego działalności publicznej, miejsca zamieszkania i używania insygniów". Wspomniany środek został "podpisany i zaakceptowany" przez kard. Ciprianiego. I "chociaż w określonych przypadkach udzielono mu pewnych zezwoleń na spełnienie próśb ze względu na wiek i sytuację rodzinną kardynała, obecnie nakaz ten nadal obowiązuje" — podkreślił rzecznik Watykanu.
Kard. Cipriani, obecnie mieszkający w Madrycie, w oświadczeniu uznał oskarżenia za "całkowicie fałszywe". "Nie popełniłem żadnego przestępstwa ani nie wykorzystałem seksualnie nikogo w 1983 roku, ani wcześniej, ani później", czytamy w tekście, w którym kardynał potwierdza istnienie skargi przeciwko niemu w 2018 oraz fakt, że w 2019, bez wszczęcia procesu, został poinformowany przez nuncjusza w Peru, że ówczesna Kongregacja Nauki Wiary nałożyła na niego szereg sankcji. Obejmowały one ograniczenie posługi kapłańskiej, stały pobyt poza granicami kraju i milczenie. "Co do tej pory robiłem", stwierdził kard. Cipriani.