Drzewa sporadycznie stosowane w ogrodach już w XVI wieku, pierwotnie występowały w postaci szpalerów wyznaczających pola widokowe. Od początku XVIII wieku zaczęły występować jako boskiet quinconce i wkrótce stały się elementem obowiązkowym ogrodu. Drzewa zaczęto traktować indywidualnie i w drugiej połowie XVIII w. zaprzestano, powszechnego wcześniej podcinania. Wreszcie można było zobaczyć i docenić indywidualne cechy gatunkowe drzew, dostrzec fakturę pnia, kształt korony i liści. Drzewa nawet zaczęto sadzić w bezpośredniej bliskości pałacu, zastępując nimi parter. M. A. Laugier bardzo lansował tego typu założenia jako naturalne i dające cień.

Cień stał się zupełnie nowym odkryciem. Wreszcie skończyły się spacery po pustych placach wysypanych żwirkiem, gdzie nie było najmniejszej możliwości ukrycia się przed słońcem a zwiedzający nawet nie zapuszczali się w głąb parku ponieważ nie mieli siły na takie eskapady. Brak cienia, podobnie jak symetria, był główną cechą klasycznego francuskiego ogrodu regularnego. Już w latach 30. XVIII w. Louis de Saint-Simon pisał w Pamiętnikach: całość wywołuje podziw, lecz nie zachęca do przebywania zaś brak cienia określał jako gwałt na naturze.