Dalej pracował w Miejskim Przedsiębiorstwie Taksówkowym i otrzymał większe mieszkanie służbowe, niż zajmował uprzednio. Co było szczególnie zaskakujące, wniosek o przydział lokum zgłosił nie do zakładu, w którym był zatrudniony, lecz do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Jak podaje Raina, sprawę mieszkania uzgadniał z funkcjonariuszem, który brał udział w śledztwie w sprawie porwania Bohdana Piaseckiego.
28 kwietnia 1957 jeden ze świadków porwania, Wojciech Szczęsny (kolega szkolny Bohdana Piaseckiego), został napadnięty i przewrócony przed własnym domem. Kilka dni później, 4 maja, Szczęsny próbował popełnić samobójstwo, został jednak odratowany. Jak zeznał inny świadek, kioskarz Henryk Rusak, był on w tym czasie śledzony przez nieznaną mu osobę.
W październiku 1957 grupa działaczy społecznych, widząc brak postępów w śledztwie, wystosowała list otwarty do Andrzeja Burdy, prokuratora generalnego PRL, z prośbą o intensyfikację poszukiwań porwanego dziecka. Pod listem podpisali się, między innymi, Roman Brandstaetter, Ludwik Chmaj, Jan Dobraczyński, Pola Gojawiczyńska, Jarosław Iwaszkiewicz, Alfons Klafkowski, Witold Lutosławski, Stanisław Mackiewicz, Gustaw Morcinek, Antoni Pajdak, Jan Parandowski, Wilhelm Szewczyk i Jerzy Zawieyski.