Według sondaży przedwyborczych po raz pierwszy szansę na wejście do parlamentu posiadali skrajnie prawicowi Szwedzcy Demokraci. W swoim programie głosili oni hasła antyimigracyjne, przeciwstawiając się ich zdaniem rosnącym wpływom islamu w kraju. Według słów ich lidera z 2009, wpływ tej religii na społeczeństwo stanowi największe zagrożenie w Szwecji od czasów II wojny światowej. W czasie kampanii partia emitowała reklamy wyborcze przedstawiające muzułmankę w burce ścigającą się po państwowy zasiłek ze szwedzką emerytką. Imigranci stanowili w Szwecji w 2009 14% ogółu jej obywateli. Zarówno prawica jak i lewica wykluczyły przed wyborami możliwość współpracy ze Szwedzkimi Demokratami w nowym parlamencie. W przededniu wyborów premier Reinfeldt zaapelował o „taktyczne głosowanie” w celu zapobiegnięciu wejściu Szwedzkich Demokratów do parlamentu, co mogłoby doprowadzić do wyłonienia składu izby, w którym żaden z dwóch głównych bloków nie posiadałby większości parlamentarnej.