Podczas rozładunku rozbito jedną ze skrzyń, prowadząc do dekonspiracji całego przedsięwzięcia – wśród pracujących w porcie dokerów znajdowali się także członkowie partii komunistycznej, którzy informację o niemieckiej pomocy przekazali do Moskwy i Madrytu. Statek wyszedł z portu w Hamburgu 1 sierpnia, 6 sierpnia docierając do Kadyksu, przerywając blokadę ze strony floty republikanów. Ochotników przetransportowano do Sewilli, tam też trafiły Ju-52. Dowództwo nad siłami lotniczymi objął por. Rudolf von Moreau.

Warunki były dość improwizowane: Niemcom brakowało odpowiedniej benzyny i map, a kurs ręcznie wyliczał sam dowódca eskadry. Dużym problemem był brak benzyny lotniczej - starano się temu zaradzić, dodając na oko przemycony benzol. Następnie beczki toczono po pasie startowym, by mieszanina była jednorodnaT. Nowakowski, M. Skotnicki, Legion Condor, s.27. Loty były krótkie i zajmowały ok. 30-40 minut, zaś piloci starali się przerzucić za jednym razem jak największą liczbę żołnierzy marokańskich – zamiast planowych 17 pasażerów zabierano 40. Rekordzistą był kpt. Henke, który jednego dnia przerzucił 243 żołnierzyLegion Condor, s. 26. Każda załoga latała po 3-4 razy dziennie, wobec czego mechanicy dopiero w nocy mogli dokonywać przeglądów maszyn.