Wydano nowe regulaminy (nakazujące prowadzenie ognia krótkimi seriami), zwiększono liczbę obsługi pojedynczego rkm (z dwóch do czterech żołnierzy – w tym dwóch opiekowało się amunicją), poświęcono też więcej uwagi ich wyszkoleniu. Zwiększono też stabilność broni poprzez wzmocnienie dwójnogu. W drugiej połowie wojny Chauchat stał się niezawodną bronią. Chwaliło ją sobie również Wojsko Polskie, używające jej w między innymi podczas wojny z bolszewikami. Problemy z Chauchatami mieli natomiast Amerykanie – przede wszystkim z powodu nieudanej konwersji na amerykańską amunicję kalibru 30-06 (7,62 × 63 mm).

Zadbany i używany zgodnie z regulaminem Chauchat był – wbrew obiegowym opiniom – jednym z najlepszych ręcznych karabinów maszynowych. Trzeba przyznać, że miał niewielu prawdziwych konkurentów (można wymienić Madsen oraz Hotchkiss Mle 1909), bił zaś wszystkich niskimi kosztami produkcji. Warto natomiast porównać Chauchata do rozpowszechnionych u Niemców i Brytyjczyków lekkich karabinów maszynowych Lewis oraz 08/15 (używanych także przez Wojsko Polskie). Chauchat był od nich dwakroć lżejszy, mogła z niego strzelać jedna osoba a do skutecznej obsługi wystarczało 4 żołnierzy. Można było z niego prowadzić ogień w marszu, a nawet z biodra.