W wiekach średnich książką godną poznania, nie zaopatrzoną oczywiście w słownik, stała się Biblia. Zadaniem słowników, które należało specjalnie przygotować, była pomoc w zrozumieniu Biblii, dla tych, którzy obowiązani byli ją znać (duchowni, kandydaci do stanu duchownego). Stąd pierwszymi słownikami były słowniki łacińskie, w których podawano objaśnienia trudnych, mało używanych wyrazów. Jako rzecz drugorzędną dopisywano także między wierszami bądź na marginesach wyrazy z języka pospólstwa (lingua vulgaris). Wpisywano te słówka również w tekście, skąd przenoszono je do osobnych słowniczków. Układano je zwykle w tym samym porządku, jak następowały po sobie w tekście.

Słowniki średniowieczne są ważnym źródłem do poznania słownictwa różnych języków europejskich w ich najwcześniejszym okresie. Odegrały w ich rozwoju ważną rolę – starano się bowiem naginać język ojczysty do łaciny: wyszukiwano stosowne słowa, a gdy takich zabrakło, zapożyczano je z innego języka lub tworzono sztucznie nowe. Słowniki ułożone w jednym miejscu często rozpowszechniały się szerzej, Tak było np. z Liber glossarum („Księga słów”), hiszpańskim słownikiem z 600. roku, który jednak zasługuje raczej na miano encyklopedii niż słownika. Było to dzieło duże, kosztowne – zaczęto je skracać i przepisywać.