Pozostali (posiadając 80 granatów) pozostali w pozycjach wyjściowych jako odwód. Atak o godz. 17.oo poprowadził por. „Borkowski”. Powstańcy przedarli się pod ogniem karabinów maszynowych przez ogródki działkowe pomiędzy ul Dantyszka a ul. Reja, do rowów przeciwlotniczych na tyłach gmachy Dyrekcji Lasów. Do rowów dotarło 26 żołnierzy, 9 zginęło a 5 było rannych. Niepowodzenie ataku spowodowane było złą jakością granatów. Spośród trzydziestu rzuconych granatów, wybuchło zaledwie siedem. Wśród poległych byli m.in. dowódca plutonu 431, pchor. Zygmunt Juszczyk „Goliat" oraz Jan Witkowski „Jaś”.

Dopiero po zmroku udało się wycofać 18 żołnierzom w tym 8 rannym. Dwóch śmiertelnie rannych, w tym ppor. Henryk Zinówko „Borkowskiego, wyniesiono dopiero przed świtem. Jak ocenił to historyk Józef Kazimierz Wroniszewski, sytuacja w 2 Rejonie mogła zostać uratowana przez dowództwo rejonu, jednak dowodzący w zastępstwie rejonem kpt. Stanisław Wanat Jastrzębiec” opuścił z grupą żołnierzy miejsce dowodzenia o godz. 18.00. Tym samym rozbity oddział, pozbawiony dowódców uległ rozproszeniu.