Całość nie wzbudziła jednak żywszego zainteresowania.
Analizując przyczyny porażki wskazywano później, że heroiczny tenor Clewinga był dobry dla Parsifala, ale niekoniecznie dla Paganiniego, że obdarzona niewątpliwą urodą i temperamentem Emmi Kosàry zdradzała jednak spore braki aktorskie. Zwracano uwagę na potknięcia reżysera, tandetną scenografię i amatorską orkiestrę. Krytyki utrzymane były w bardzo powściągliwym tonie. Tylko Decsey umiał w kiepskim przedstawieniu dosłuchać się wspaniałej muzyki i pisał, że to znakomita operetka, najlepsza ze wszystkich, jakie Lehár do tej pory napisał. Przedstawienie zeszło z repertuaru po kilku zaledwie tygodniach od premiery
Premiera berlińska Tauber, który widział przedstawienie w Wiedniu, zapewniał Lehára, że wywiąże się z podjętego zobowiązania i zaśpiewa w Paganinim, co więcej był przekonany, że operetka odniesie wielki sukces, nagrał już nawet arie Paganiniego na płyty i miał o tej muzyce bardzo dobre zdanie. Rolę Anny Elizy miała zaśpiewać Vera Schwarz. O obsadę można więc było się nie martwić. Lehár niepokoił się jednak, czy berlińska publiczność zrozumie i oceni muzykę lepiej, niż wiedeńska.