Kilku polskich i niemieckich świadków miało możliwość przyjrzeć się zbrodniom dokonywanym przez Sonderkommando „Spilker” w okolicach garbarni Pfeiffera. Po wojnie złożyli oni obszerne zeznania, które pozwoliły dość szczegółowo odtworzyć przebieg prowadzonej tam akcji eksterminacyjnej. Odnotowano, że w okresie powstania na terenie fabryki stale przebywała placówka Einsatzkommando, złożona z ok. 25-30 funkcjonariuszy. Kwaterowali oni w willi zajmowanej niegdyś przez rodzinę Pfeifferów. Każdego dnia do garbarni przyprowadzano grupy polskich cywilów – liczące od kilkudziesięciu do kilkuset osób (mężczyzn, kobiet i dzieci) – które rozlokowywano na niewielkim fragmencie placu, ogrodzonym drutem kolczastym. Uchodźców przetrzymywano tam pod gołym niebem; bez wody i pożywienia. Czas ich pobytu na terenie garbarni wahał się od kilku do kilkunastu godzin – nie więcej jednak niż jedną noc. Niemcy starali się utrzymywać więźniów w przekonaniu, że są oni przetrzymywani jedynie celem przesłuchania, po którego zakończeniu zostaną wyprowadzeni z Warszawy. Rzeczywiście miały miejsce wypadki, gdy „selekcję” przeprowadzano bezpośrednio na terenie zakładów, a pozytywnie zweryfikowanych uchodźców odsyłano do obozu w Pruszkowie.