Wkrótce dochodzi do kolejnej tragedii – po wypiciu kawy zawierającej śmiertelną dawkę fizostygminy umiera Barbara Franklin. Po przeprowadzonym pobieżnie policyjnym śledztwie sąd stwierdza, że pani Franklin popełniła samobójstwo. Hastings ma, oczywiście, inne zdanie, ale nie udaje mu się do niczego dojść, bo okazję do popełnienia zbrodni miało zbyt wiele osób. Kapitan zaczyna mieć pretensje do Poirota o jego coraz bardziej tajemnicze zachowanie i o to, że jemu – przecież przyjacielowi – słynny detektyw nie mówi wszystkiego.

Pewnego dnia podczas spaceru z panną Cole i Nortonem, uwagę Hastingsa zwraca dziwne zachowanie przyrodnika, który wyraźnie zobaczył przez swoją lornetkę coś, co śmiertelnie go wystraszyło. Kiedy Hastings również chce się temu czemuś przyjrzeć, Norton odmawia pożyczenia lornetki. Gdy w końcu ulega prośbie kapitana, tam, gdzie spoglądał nie widać już nic. Jakiś czas później przyrodnik zwierza się Hastingsowi, że widział coś, co mogło mieć związek ze śmiercią Barbary i informuje, że chciałby o tym porozmawiać z Poirotem. Hastings natychmiast przyklaskuje temu pomysłowi, później zaś próbuje się czegoś dowiedzieć od Poirota, który wszakże milczy jak zaklęty. Następnego dnia Norton zostaje znaleziony w swoim pokoju – martwy, z raną na środku czoła.