Plutarch opisał ten moment tak:

Gdy Suren zorientował się w głębokości rzymskiej formacji, która mogła wytrzymać impet ataku, zatrzymał szarżę ciężkozbrojnych i nakazał otoczyć wroga konnym łucznikom. Rzymianie przypuścili kontratak, ale zostali zatrzymani przez grad strzał, które przebijały rzymskie tarcze i pancerze. Konni łucznicy zaczęli zasypywać strzałami o stalowych grotach bezradnych, mogących się tylko chronić za tarczami Rzymian. Nieprzerwane dostawy strzał dla partyjskich łuczników zapewniało tysiąc arabskich jeźdźców na wielbłądach.

Marek Krassus nakazał Publiuszowi Krassusowi zaatakować szarżą oddziały partyjskie. Publiusz poprowadził do niej 1300 kawalerzystów, 500 łuczników i osiem kohort legionistów. Galijscy jeźdźcy, którzy walczyli z ogromną odwagą i determinacją, zostali jednak rozbici przez katafraktów, a Publiusz, nie chcąc trafić do niewoli, odebrał sobie życie. Jego odciętą głowę, zatkniętą na włóczni, Partowie pokazali Rzymianom. Główne siły rzymskie były masakrowane strzałami aż do zmroku, kiedy Partowie się wycofali.