Po zapadnięciu ciemności inicjatywę przejęli legaci Krassusa, Kasjusz i Oktawiusz, którzy nadzieję przeżycia pokładali w szybkim wycofaniu się pod osłonę murów Carrhae. Przed północą do miasta dotarł oddział kawalerii, który poprzedzał wycofujące się w chaosie główne siły, na które kawalerzyści nie czekali, rejterując w kierunku Eufratu. Dwutysięczny oddział piechoty rzymskiej, który odłączył się od głównej kolumny, został wycięty w pień przez ścigających Rzymian Partów. Wojska Krassusa do miasta wprowadził dowódca rzymskiego garnizonu, który wyszedł na pomoc Krassusowi. Tymczasem w Carrhae nie było zapasów potrzebnych dla wytrzymania długiego oblężenia. Obrońcy nie mogli też liczyć na pomoc z zewnątrz. Przeto Krassus postanowił wyrwać się kolejnej nocy i szukać schronienia w Armenii. Jednak jego przewodnik okazał się sympatykiem Partów, który zwodził Rzymian całą noc.