W tym samym roku komitet Stronnictwa w zaborze rosyj­skim na kilka dni przed zamierzonym obchodem setnej rocznicy urodzin Aleksandra Puszkina w Warszawie wydał odezwę, w której jest napisane m.in.: Czcić nam swoich zabroniono, czcić obcych kazano; w mieście i w kraju powalonym, zdeptanym, zrabowanym, okajdanionym, najeźdźcy swoje święta odprawiają i nas proszą do stołów, do zabaw. Nieznacznie i powoli chcą zniszczyć w nas pamięć o Polsce, a ożywić po­czucie jedności z Rosyą. Wielkich panów proszą na bale do Zamku, lud na zabawy do Parku. Nie dziś — myślą sobie — to jutro, pojutrze wyrwiemy z ich serc ojczyznę i wolność; niech się nauczą bawić według naszej przy­grywki, a potem zaczną według naszej komendy chodzić. (...) Hej, precz z ich zaprosinami! Wara od ich stołów! klątwa na ich biesiady! Któż tu jest między nami, coby nie był synem Polski, prawem dzieckiem wolności, urodzonym wrogiem cara i sług jego? Komu nie sta­nąłby przed oczami dzielny szewc warszawski, równy hetmanom Kiliński; albo śmiały Bartosz Głowacki? Więc na to walczyli oni, żeby ich wnuki dziś z Moskalami pili?