Podróż nie przyniosła oczekiwanego wsparcia aliantów dla sprawy jugosłowiańskiej monarchii, a w rzeczywistości państwa alianckie już wtedy potajemnie wspierały partyzantów Tity.

Aby uzyskać poparcie Wielkiej Brytanii, Piotr coraz bardziej pokładał nadzieję na powrót do władzy w generale Mihailoviciu. 10 czerwca 1942 roku awansował Mihailovicia do stopnia generała i mianował go szefem sztabu Królewskich Wojsk Jugosłowiańskich w Ojczyźnie. Piotr i reszta rządu na uchodźstwie nie dostrzegali, że serbski nacjonalizm Mihailovicia i innych czetnickich przywódców był odrażający dla pozostałych narodów Jugosławii i ignorowali doniesienia o masakrach dokonanych przez czetników na Chorwatach i bośniackich muzułmanach. Dla nie-serbskich narodów Jugosławii bezkrytyczne poparcie króla dla czetników zdawało się sugerować, że po wojnie planował on utworzenie państwa, w którym dominowaliby szowinistyczni serbscy nacjonaliści. To skłoniło część Jugosłowian pragnących podjąć walkę z okupantami raczej do poparcia partyzantów, którzy obiecywali utworzenie państwa, w którym wszystkie narody Jugosławii będą równe. Silny serbski nacjonalizm czetników wywołał również niepokój w Londynie i Waszyngtonie, wzbudzając obawy o stabilność Jugosławii, gdyby znalazła się ona pod niepodzielnymi rządami Serbów.