W latach 70. Pannenberg zainteresował się związkami teologii z naukami ścisłymi, co można potraktować jako rozszerzenie jego dotychczasowego zainteresowania teologią dziejów. W swoich pracach podjął się analizy myśli Pierre'a Teilharda de Chardina. Pannenberg dostrzega odrębność teologii od nauki, uważając je jednocześnie za komplementarne. Krytykuje twierdzenie Bartha, że nauka jest zupełnie obojętna w odniesieniu do zwiastowania chrześcijańskiego dotyczącego stworzenia. Dla Pannenberga oznacza to wyrzeczenie się teologicznego opisu takiego świata, jaki jest doświadczany przez ludzi i opisywany przez współczesną naukę. Za przestrzeń dialogu pomiędzy naukami ścisłymi a teologią uważa filozofię.

W pismach z końca lat 60. Pannenberg ukazywał pozytywne skutki sekularyzacji, której korzenie widział w reformacji, polegające na emancypacji życia spod kurateli Kościoła. Później stał się wobec niej bardziej krytyczny, dostrzegając negatywne skutki zepchnięcia religii do sfery wyłącznie prywatnej i subiektywnej. Chrześcijaństwo powinno podjąć debatę na polu prawdy obiektywnej, a by to uczynić potrzebuje oprzeć swą argumentację na antropologii. Teologia chrześcijańska musi być otwarta na wnioski nauk humanistycznych i empirycznych, dokonując ich krytycznego przyswojenia.