Długa wędrówka przez pustynię powoduje u wędrowców coraz poważniejsze odwodnienie. W pewnym momencie widzą coś, co wygląda jak grupa drzew na horyzoncie. Janusz uważa iż jest to miraż, ale inni skręcają z osi marszu na wschód i znajdują studnię; Janusz, chcąc nie chcąc, idzie za nimi. Zostają przy studni wszyscy przez kilka dni, ale w końcu ruszają dalej. W pewnym momencie Irena doznaje udaru słonecznego i umiera. Wkrótce potem umiera również Tomasz, a Mr. Smith traci chęć do życia. Janusz poleca Vossowi i Zoranowi dotrzeć do widocznych na południu gór i tam czekać, a sam zostaje ze Smithem, którego przekonuje, że jednak warto żyć.
Po jakimś czasie grupa łączy się ponownie, a nawet znajduje wodę. Są coraz bliżej łańcucha Himalajów. W pewnym momencie napotykają wędrownego szerpę, który wskazuje im drogę do buddyjskiego klasztoru. Tam nabierają sił, ale mnisi mówią, że przejście przez przełęcze będzie możliwe dopiero wiosną. Tam też odłącza od nich Mr. Smith, który postanawia przyłączyć się do wojsk amerykańskich walczących u boku Chińczyków z Japończykami. Pozostała trójka, mimo ostrzeżeń, rusza naprzód i po przeprawieniu się przez góry dociera do Indii.