W jednym przypadku dowódca 41 Dywizji Pancernej 22 Korpusu Zmechanizowanego nie wiedząc co robić z powodu braku rozkazów przesunął swoją dywizję w rejon Kowla, który wchodził w skład przedwojennego planu obronnego, tym samym oddalając swoją dywizję od pola bitwy. Kolejnym problemem był brak środków transportu dla oddziałów piechoty korpusów zmechanizowanych. Dywizje zmotoryzowane (tylko w nazwie) miały zaledwie połowę zakładanego etatu transportowego. Poszczególni dowódcy korpusów wymyślali improwizowane rozwiązania, by przesunąć swoje oddziały piechoty do punktów koncentracji.
Rokossowski otrzymał 200 ciężarówek z okręgu rezerwowego w Szepetówce, jednak mimo tego część jego żołnierzy była zmuszona do jeżdżenia na pancerzach czołgów. Większość żołnierzy musiała jednak iść, ponieważ ciężarówki transportowały bardzo ważną amunicję i zaopatrzenie. W jednym przypadku ciężkie działa artyleryjskie należące do 22 Korpusu Zmechanizowanego były zostawiane na drodze, by traktory mogły je ciągnąć na pole bitwy. Dowódca 19 Korpusu Zmechanizowanego podzielił swoje wojska na dwie formacje, z czołgami szybko jadącymi daleko przed piechotą, co spowodowało, że jego jednostki pancerne dotarły na pole bitwy kompletnie bez wsparcia własnej piechoty. Riabyszew, dowódca 8 Korpusu Zmechanizowanego, raportował te same problemy.