Od razu zaczął wstrzymywać pędzącego konia, jednak przez szaleńczą prędkość i waleczny temperament klaczy udało mu się to dopiero po około 46 metrach. Najbardziej prawdopodobną przyczyną złamania było niefortunne postawienie nogi – nagranie z gonitwy pokazało, że Ruffian została zaskoczona przez ptaki na torze. Dodatkowo, noga prawdopodobnie została uszkodzona przy uderzeniu w drzwiczki.
Stan klaczy był beznadziejny – miała zmiażdżone trzeszczki i kopyto właściwie utrzymywało się tylko na kilku ścięgnach. Pomimo niewielkich szans na przeżycie, zabrano ją do kliniki na kilkugodzinną operację. Weterynarzom udało się poskładać nogę, jednak gdy klacz zaczęła wybudzać się z narkozy, wciąż będąc w szoku, zaczęła rzucać się na podłodze. Pomimo wysiłku weterynarzy, nie udało się powstrzymać klaczy. Wbrew powszechnej opinii, nie złamała drugiej nogi. Kiedy machała nogami, wielokrotnie uderzała ciężkim gipsem o łokieć, aż w końcu został on roztrzaskany na kawałki. Weterynarz, który ją leczył, powiedział, że jej łokieć był roztrzaskany i wyglądał jak kawałek lodu po rozbiciu go na ziemi. Gips zsunął się z dopiero co zoperowanej nogi, a rana otworzyła się na nowo. Zespół operujący Ruffian stwierdził, że klacz nie przeżyje kolejnej operacji tej samej nogi, zwłaszcza że trzeba było jeszcze poskładać roztrzaskany łokieć.