Kapitan Ho zgłosił zagrożenie, jednak chciał normalnie dokończyć lot do lotniska docelowego w Los Angeles. Jednocześnie inżynier pokładowy zgłosił, że podwozie jest wypuszczone i z powodu braku płynu hydraulicznego niemożliwe jest jego wciągnięcie. Poza tym stewardesy doniosły o kilku rannych pasażerach. Sytuacja ta spowodowała, że kapitan po namyśle zmienił kurs na Port lotniczy San Francisco. Później okazało się także, że uszkodzeniu uległy stery wysokości, co utrudniało sterowanie i bezpieczne lądowanie samolotu. Samo lądowanie było jednak bardzo udane:

thumb|Fragment komputerowej rekonstrukcji lotu Po wylądowaniu można było ocenić rozmiar zniszczeń. Stery wysokości były porozrywane z powodu dużych przeciążeń. Uszkodzenia wpływały na możliwość sterowania odrzutowcem.

Przebieg śledztwa Zaraz po awaryjnym lądowaniu maszyny na lotnisko w San Francisco przybyli śledczy z National Transportation Safety Board (NTSB). Po przesłuchaniu nagrań z czarnej skrzynki nie odnaleziono żadnych szczegółów z chwili problemów z silnikiem. Powodem był fakt, iż rejestrator nagrywał jedynie ostatnie 30 minut lotu.