W tym samym roku Tadeusz Kowalski pisząc dla czasopisma "Film" pochwalił materiał źródłowy (oryginalną książkę Broszkiewicza), a sam film ocenił jako "ambitną próbę poszukiwania nowych rozwiązań", jednak skrytykował go za "niezrozumiałe zaniedbania" w drugiej i trzeciej części (przygodach "większej" i "największej"; swoją opinię na temat trzech części filmu wyraził w tytule swojej recenzji – Dobra gorsza i najgorsza). Specyficznie wymienił tutaj niezamierzony komizm niektórych mało realistycznych scen, fatalną grę dorosłych aktorów, i problemy z dekoracjami, oświetleniem i ścieżką dźwiękową.

Też w tym roku Mieczysław Walasek recenzując film dla czasopisma "Ekran" napisał, że jego zaletą jest sam fakt, że dotyczy on "rzadkiego u nas, albo bardzo wdzięcznego i potrzebnego gatunku filmu fantastyczno-przygodowego"; skrytykował go jednak za wady ("nierówny w konstrukcji dramaturgicznej... realizatorzy idą [często] na łatwiznę, eksponują dowcip przeznaczony dla ludzi dorosłych, fałszywie brzmiący w ustach dzieci, w dodatku rozbijający gatunkową jednorodność utworu").

W 2004 Krzysztof Loska w swojej Encyklopedii filmu science fiction napisał, że jest to wierna ekranizacja powieści, ale "w warstwie wizualnej...