W latach 1638–1639 piechota typu niemieckiego wystąpiła w niewielkiej ilości podczas walk z Kozakami na Ukrainie. Później stanowiła podstawę gwardii królewskiej. Na kampanię 1649 ruszyła w sile około 5000 porcji. W bitwie pod Batohem poniosła duże straty, jednak wkrótce odbudowano ją doprowadzając do około 10 000 „porcji”. Dalsze lata wojny kozackiej spowodowały ponowne jej osłabienie. Dopiero w okresie pierwszej wojny z Turcją było jej nieco ponad 14 000, w czasie drugiej 10000 do 11 500, po 1690 – 8600 do 10 500 stawek żołdu. Przejście na etat pokojowy w 1699 ustalił jej liczebność na 7230 „porcji”.
Do piechoty autoramentu cudzoziemskiego zaciągano głównie w krajach Rzeszy, szkoląc ją według wzorów niemieckich. Armia Rzeczypospolitej z reguły nie potrzebowała (w związku z tym nie zaciągała) pikinierów, ponieważ do ochrony regimentów pieszych nie byli potrzebni – przed atakami przeciwnika zazwyczaj osłaniała ich liczniejsza kawaleria polska.
Na ogół jednak do piechoty niemieckiej służącej w armii Rzeczypospolitej autoramentu cudzoziemskiego werbowano Polaków, których szkolono według wzorów holendersko-szwedzkich, a jedynie komenda pozostawała niemieckaDariusz Kupisz, Smoleńsk 1632-1634, s. 134..