Tymczasem Arabowie przegrupowali swoje oddziały i popołudniem wznowili ostrzał artyleryjski, po czym przeprowadzili wieczorny szturm. W nocy do kibucu przedostały się posiłki Palmach, a do miasta odesłano rannych.
25 maja Egipcjanie prowadzili już tylko niewielkie działania w rejonie Ramat Rachel, natomiast jordański Legion Arabski zrezygnował z uczestnictwa w egipskich operacjach wojskowych.
Reakcje i następstwa Zwycięska obrona kibucu Ramat Rachel ustabilizowała sytuację w południowej części Jerozolimy. Legion Arabski porzucił ideę zaatakowania miasta od południa i skoncentrował swoje wysiłki na północy. Jordańskie jednostki w rejonie Betlejem i Hebronu przestały współpracować z wojskami egipskimi, osłabiając w ten sposób siłę arabskich wojsk w Judei. Bitwa była strategicznym zwycięstwem Izraela. Pomimo to sytuacja społeczności żydowskiej w Zachodniej Jerozolimie była bardzo ciężka. Ich zapasy żywności oraz amunicji szybko malały. Sytuacja wydawała się tak trudna, że kilku izraelskich dowódców wysłało telegramy do Dawida Ben Guriona, że nie zdołają utrzymać miasta dłużej niż przez dwa tygodnie. Równocześnie nastąpiło przegrupowanie jordańskich i irackich jednostek na północ od miasta. Irakijczycy wkroczyli do Nablusu, umożliwiając jordańskiemu 1 Regimentowi przegrupowanie się bliżej rejonu ciężkich walk w Latrun.