I w końcu w Farewell to Reason, twierdziłem, że kulturalna różnorodność „przynosi korzyści, podczas gdy jednorodność redukuje nasze radości i nasze (intelektualne, materialne i emocjonalne) zasoby”.

Autor silnie atakuje przekonanie, że istnieją uniwersalnie ważne i obowiązujące standardy wiedzy i racjonalnosci. Traktuje je jako szczególny przypadek przekonania, że istnieje właściwa droga życiowa, i świat należy tak skonstruować aby ją zaakceptował. Uważa, że przekonanie takie jest szkodliwe ponieważ to ono napędzało podboje muzułmańskie, towarzyszyło krzyżowcom w ich krwawych bitwach, było źródłem rewolucji i puczów. A także, że rozum i racjonalność są siłami podobnego rodzaju, i otoczone są taką samą aurą, jak bogowie, królowie, tyrani i ich bezlitosne prawa.

Wielu krytyków jego poglądy nazywało irracjonalizmem i relatywizmem. Z pierwszym określeniem się zgadza, zaś jeśli idzie o klasycznie pojmowany relatywizm, to sprawy się komplikują, bowiem, definiując relatywizm jako pogląd, że rzeczywistość składa się z wyraźnie rozdzielonych dziedzin (np. kultur), a każda z nich rządzi się swoimi własnymi regułami i kryteriami, jego filozofia, relatywizmem nie jest. Jego zdaniem kultury nie są takimi relatywistycznymi dominiami.