mediację z porywaczami prowadzili m.in. członkowie Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Do przerwania rozmów doszło 6 marca, gdy terroryści zorientowali się, że pod budynkiem jest wykopywany tunel, co mogło świadczyć o planowaniu akcji zbrojnej. Rząd japoński naciskał jednak na prezydenta, by ten na nowo podjął mediację. Analogiczne rozwiązanie sugerował Kościół katolicki w Peru.

Wobec faktu, iż przedłużanie się kryzysu przekładało się na spadek poparcia dla Fujimoriego i jego rządu, najbliżsi współpracownicy prezydenta – Vladimiro Montesinos i Nicolas Hermoza – postanowili użyć siły. Po dwutygodniowych przygotowaniach do akcji zbrojnej, 22 kwietnia 1997, w czasie szturmu na ambasadę oddziałów antyterrorystycznych, zakładnicy zostali uwolnieni. Zginął jeden z nich, sędzia Sądu Najwyższego Carlos Giusti Acuna.

W toku operacji zabitych zostało wszystkich czternastu porywaczy, według oficjalnej wersji przedstawionej przez rząd – wszyscy w walce z antyterrorystami. Większość członków MRTA poniosła śmierć w momencie eksplozji ładunków wybuchowych umieszczonych w tunelu pod terenem ambasady. Pojawiły się jednak informacje, iż niektórzy z nich zostali zastrzeleni po poddaniu się.