Bardziej interesujący, niż wielu innych ludzi. Natomiast na początku sierpnia donosił Bernardowi o ukończeniu pracy nad portretem: Namalowałem właśnie portret listonosza – właściwie nawet dwa – w typie Sokratesa, nie mniej sokratyczny nawet jeśli trochę alkoholik, z jaskrawym kolorem jako efektem. Jego żona właśnie urodziła, dobry mąż promienieje z zadowolenia. To zażarty republikanin, jak ‘ojciec’ Tanguy. Na Boga, co za temat do malowania à la Daumier, co? Był zbyt spięty przy pozowaniu, to dlatego namalowałem go dwa razy. Za drugim razem podczas jednej sesji, na białym płótnie, błękitne tło, prawie białe, twarz w przełamanych odcieniach żółci, zieleni, purpury, różu, czerwieni, mundur w kolorze błękitu pruskiego z żółtymi obszyciami.
Po namalowaniu obu portretów van Gogh wykonał na ich podstawie rysunki. Na pierwszym z nich przedstawiona od frontu twarz Roulina wypełnia pierwszy plan obrazu. Jego oczy spoglądają z wyrazem tęsknoty nieco w bok. Van Gogh energicznymi pociągnięciami oddał brodę Roulina, rysy jego twarzy i nieco zakrzywiony nos. Ciemnymi, grubymi liniami piórka z trzciny narysował jego wibrujący płaszcz i czapkę.