Jan Chryzostom nie poświęcił małżeństwu osobnego traktatu, mimo to uznawany jest za największego wśród Ojców Kościoła piewcę miłości małżeńskiej. Zdaniem patrologów dał on najmocniejsze podstawy do współczesnego rozumienia tego sakramentu.

Stworzenie kobiety i mężczyzny Jan Chryzostom, interpretując Księgę Rodzaju, wychwalał mądrość Boga, który stworzył Adama tak, aby następnie wydobyć z jego boku Ewę, ponieważ już w samym akcie stwórczym powołał osobę ludzką nie tylko do osobowego życia, ale także do jednoczenia się z drugą osobą w miłości. Tym samym człowiek posiada w sobie skłonność do stawania się „my” na obraz i podobieństwo Boskiego „My” Trójcy Świętej (Rdz 1, 26). Małżeństwo jako wspólnota osób miało więc stawać się ikoną samego Stwórcy.

Ojciec Kościoła wyjaśnia zatem, że mężczyzna i kobieta różnią się od siebie, zarówno jeżeli chodzi o ciało, jak i o duszę, ponieważ Bóg chciał, aby miłość wzrastała w komplementarności i wzajemnym wypełnianiu się osób. Zachwyt mężczyzny na widok swojej towarzyszki (Rdz 2, 23) wyrażał miłość oraz intuicję, iż kobieta współdzieli z nim jego naturę. Sformułowanie „kość z moich kości i ciało z mego ciała” oznacza – zdaniem Jana Chryzostoma – że owa „wspólnota co do natury” staje się „podstawą miłości na całe życie i węzłem zgody”.