Kobieta i mężczyzna nie „jednoczą się”, ale „łączą jak jedno ciało”, co poucza o głębi relacji małżeńskiej (Rdz 2, 24). Ponadto Ewa została stworzona nie tylko jako „pomoc” dla Adama, ale przede wszystkim jako „pomoc podobna jemu” (Rdz 2, 18), skąd wniosek, że oboje są sobie równi w godności oraz zachowają swoją męskość i kobiecość w ciele zmartwychwstałym.
Małżeństwo po upadku pierwszych rodziców Grzech pierworodny zniszczył pierwotną doskonałość małżeństwa. Odtąd człowiekiem zaczęła władać pożądliwość, a kobieta, choć nadal równa mężczyźnie co do godności, stała się zależna od niego i jemu poddana (Rdz 3, 16).
Jednakże – jak zauważa Antiocheńczyk – w Chrystusie „z łaski odnowiona została leżąca u podstaw norma” małżeństwa, a osłabienie przez grzech objawiło się jako szkoła czystości i miłości. Starotestamentowe „Ku mężowi twemu twoje skierowanie, on będzie nad tobą panował” (Rdz 3, 16) św. Paweł przekształcił na: „Nech się boją mężów” (Ef 5, 33). W chrześcijaństwie podstawą „bojaźni” nie jest jednak władanie, ale opieka w odniesieniu do szczególnej opieki jaką Chrystus obejmuje Kościół.