Chociaż rodzina Baniszewskich była biedna, Lester Likens - jak wskazuje raport z rozprawy sądowej - „nie wtrącał się”, nie przejmował się stanem domu, ale zachęcał Baniszewską do „doprowadzenia jego córek do porządku”StarFiles: The 1965 murder of Sylvia Likens.. Zgodził się płacić za opiekę 20 dolarów tygodniowo.

Okoliczności śmierci Baniszewski, opisana przez „The Indianapolis Star” jako „zmizerniała, wychudła astmatyczka”, cierpiąc z powodu depresji i stresu, po kilku nieudanych małżeństwach zaczęła wyładowywać swoją złość na siostrach Likens, bijąc je specjalnym rodzajem wiosła (służącego do dawania klapsów w celu ukarania bądź w celach erotycznych), kiedy czek z zapłatą za opiekę nie przybywał na czas.

Wkrótce potem Baniszewski skupiła maltretowanie na Sylvii Likens, oskarżając ją o kradzież słodyczy, które Gertrude Baniszewski kupiła w sklepie spożywczym – przypaliła jej za to palce zapałkami. Kobieta poniżała dziewczynkę, gdy ta przyznała, że ma chłopaka – kopała ją w okolice genitaliów i pomawiała o bycie w ciąży. Paula Baniszewski, która sama była w ciąży w tym okresie, wpadła w furię i przewróciła Likens na podłogę. Jak później wykazały badania medyczne, Sylvia nie była w ciąży.