Gdy wyruszył w poszukiwaniu wody, wkroczył do pokoju, gdzie spali mieszkańcy chaty. Zdziwił się, gdy zauważył, iż wszystkie ciała są pozbawione głów, lecz nigdzie w pokoju nie było śladów krwi. Nagle zdał sobie sprawę z tego, iż został zwabiony do chaty przez demony, a jedyne co go uratowało to żarliwa modlitwa. Przypomniał sobie, że ciała, od których odłączyły się głowy, należy schować tak, aby głowy nie mogły ich odnaleźć. Według wierzeń, przerażone głowy zaczynały wtedy uderzać z całej siły o ziemię, aż jej właściciel umierał.

Demony, nie mogąc odnaleźć ciał, ruszyły do ataku na mnicha, lecz ten jako były samuraj, odparł atak. Cztery głowy rozleciały się po całym domu w poszukiwaniu ciał, jedynie głowa drwala została i toczyła dalszą walkę z mnichem i nawet, gdy była już martwa wbiła swoje zęby w szatę mnicha. W tym czasie reszta głów odnalazła swoje ciała i uciekła, Kairyō zaś udał się w dalszą drogę z głową zwisającą u rękawa, której nie dało się odczepić.