O straceniu trzech żołnierzy NSZ w Sanoku wypowiedziały się po latach inne osoby. Uczestniczący w egzekucji jako uczeń gimnazjalny Marian Burczyk (późniejszy ksiądz katolicki, w latach 90. proboszcz parafii Przemienienia Pańskiego w Sanoku) zwrócił uwagę na złożenie ciała Henryka Książka w trumnie z nieheblowanych desek. W swoich wspomnieniach nauczyciel sanockiego gimnazjum Józef Stachowicz opisał, iż egzekucje wywołały wzburzenie wśród lokalnej ludności, podkreślając, że uczestniczyli w nich licznie przedstawiciele Armii Czerwonej, co miało stanowić rodzaj odwetu (ponadto J. Stachowicz wskazał, jakoby Henryk Książek był kawalerem Orderu Virtuti Militari).

Chorąży Henryk Książek został pochowany bez ceremonii pogrzebowej na cmentarzu przy ulicy Matejki (część obecnego Cmentarza Centralnego) obok straconych 24 maja towarzyszy broni: szeregowców Władysława Skwarca i Władysława Kudlika. Decyzją komunistycznych władz grób pozostał bezimienny, aż do 1990.

Jego dalekim krewnym jest Łukasz Maurycy Stanaszek, antropolog i archeolog.